Oddziałowa wycieczka techniczno – turystyczna do Stanów Zjednoczonych.

Nad Wielkim Kanionem Kolorado

Nad Wielkim Kanionem Kolorado

Widok na zaporę Glenn

Widok na zaporę Glenn

Wejście do elektrowni Robert Moses na Niagarze

Wejście do elektrowni Robert Moses na Niagarze

W roku 2014 oprócz 95 rocznicy utworzenia Stowarzyszenia Elektryków Polskich, obchodzimy również  35-lecie założenia w Piotrkowskie Trybunalskim Oddziału SEP. Takie rocznice są nie tylko powodem do wspomnień ale również do wspólnego świętowania i realizacji ambitnych planów. W roku jubileuszowym Oddział Piotrkowski zaplanował wyjazd do Stanów Zjednoczonych dający okazję nie tylko do zwiedzenia tego olbrzymiego kraju ale również do bliższego zapoznania się z amerykańską energetyką. Realizacji imprezy podjęło się Koło przy PGE GiEK SA Oddział Elektrownia Bełchatów, a wyjazd odbył się w drugiej połowie października. Jego trasa biegnąca od zachodniego do wschodniego wybrzeża USA obejmowała znaczną liczbę miejsc wartych zobaczenia.
Zatem rozpoczęliśmy w Los Angeles z jego legendarnymi miejscami jak Beverly Hills czy Promenada Gwiazd wraz ze schodami, na których jest rozwijany znany w całym świecie czerwony chodnik prowadzący do miejsca wręczania „Oskarów”. Dzień zakończyło zwiedzanie wytwórni filmowej Universal. W drodze do San Diego obejrzeliśmy „Queen Mary”, statek będący „siostrą Titanica”. Po obejrzeniu leżącego nad Zatoką Meksykańską miasta weszliśmy jeszcze na pokład lotniskowca USS Midway. Dalej trasa poprowadziła nas do największego cudu natury w USA – Parku Narodowego Wielkiego Kanionu uważanego za najsłynniejszy przełom rzeki na świecie, a następnie do leżącej na terenach należących do Indian Nawajo Doliny Pomników. Pierwszym ze zwiedzonych przez nas obiektów  energetycznych była elektrownia wodna zainstalowana na przegradzającej Kolorado zaporze Glenn. Ma ona łączną moc 1021MW uzyskiwaną z 8 turbin. Dalsza droga prowadziła przez pełne zadziwiających form skalnych kaniony Bryce i Zion  do jaskini hazardu -Las Vegas. Trudno sobie wyobrazić że to pełne życia i świateł miasto wybudowane zostało na pustyni. Po zwiedzeniu miasta, nie tracąc czasu ani pieniędzy przejechaliśmy przez  przerażającą Dolinę Śmierci do leżącego w górach Sierra Nevada Parku Yosemite. Kolejnym miastem było San Francisco, które zaczęliśmy zwiedzać od  wyspy Alcatraz, gdzie mieści się najsłynniejsze więzienie świata. Z pośród licznych miejsc, które mieliśmy okazję zwiedzić największe wrażenie zrobił kryjący się chwilami w mgłach  most Golden Gate. Kręte i pagórkowate ulice miasta robią duże wrażenie  szczególnie kiedy poruszamy się po nich słynnym tramwajem.
Nie wiadomo kiedy minął czas pobytu na zachodnim wybrzeżu i przyszedł czas na zmianę miejsca , bo czeka wodospad Niagara. A na obu brzegach rzeki o tej samej nazwie zbudowano elektrownie wodne. Zwiedziliśmy tę po stronie USA Robert Moses Niagara Power Plant. Jest to hydroelektrownia o mocy 2525 MW, w której zainstalowano  13 generatorów. Po elektrowni oprowadzała nas wnuczka emigrantów z Polski. Po tej miłej wizycie zanurzyliśmy się w wodną kipiel. Dosłownie, bo stateczek który zabrał nas na wycieczkę wpływa w obszar gdzie turystów czeka solidny strumień spływającej z góry wody. Ale za to jakie wrażenia. Zupełnie inne widoki zaoferował nam Nowy Jork. Najpierw widok, który witał przybyszów zdążających wiele lat temu do Ameryki z nadzieją na lepsze życie, Statua Wolności i kryjąca się za nią niewielka wysepka z komorą celną. To tam zapadały decyzje kogo przyjmie Ameryka. Na szczęście komora celna jest już tylko muzeum a widoczny za nią Manhattan czeka na gości. Nazwy szlaków którymi szliśmy, Broadway lub Piąta Aleja mówią same za siebie. Tam działa się historia Stanów Zjednoczonych. Lista miejsc, które odwiedziliśmy jest długa. Ale w pamięci na lata utkwi wrażenie jakie wywarła „Strefa Zero”, miejsce gdzie stały dwa wieżowce World Trade Center zanim zapadły się po uderzeniu przez samoloty w dniu 11 września 2001 roku. Wieczór zastał nas na tarasie widokowym Empire State Building. Nowy Jork nocą to feeria świateł, a nam pozostało rozpoznawanie obiektów, które już poznaliśmy. Ukoronowaniem wyjazdu była wizyta w stolicy kraju. A być w Waszyngtonie i nie widzieć Kapitolu, Białego Domu i Pentagonu to jak „być w Rzymie i nie widzieć Papieża”. My byliśmy tam wszędzie uwieczniając to na pamiątkowych fotografiach. Do zwiedzenia pozostał nam jeszcze tylko cmentarz Arlington, miejsce spoczynku ponad 400 000 osób. Dajce się słyszeć salwy honorowe świadczyły o tym że ta liczba w dalszym ciągu się zwiększa. Jeszcze tylko ostatnie zakupy i pożegnaliśmy USA. A tyle jeszcze pozostało do obejrzenia.

This entry was posted in Newsy. Bookmark the permalink.

Komentarze wyłączone.